księga gości


2005
grudzień
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad




drewno bloguje...

2005-12-14 10:50:53
-
Drodzy,

Nie chce mi się więcej, wobec tego niniejszym oficjalnie zamykam drewno.blog.pl. Już tu nie wrócę, a jak mnie znowu najdzie, to założę coś nowego, zabawnego w treści i eleganckiego w formie np. ciagnij-lache.blog.pl

Dla wielbicieli mam płytę z muzyką z drewna – przygotowaną jeszcze w lutym zeszłego roku, ale chyba miła pamiątka będzie, tak sobie myślę. Blogowiczom i wiernym czytelnikom prześlę na podany adres, po czym dane osobowe sprzedam firmie Mango (adresy przesyłajcie na pandrewno@o2.pl).

Pozdrawiam

Drewno

PS A u mnie bez zmian, czyli wszystko ok.
skomentuj (27)

2005-09-15 11:33:51
-
Przekopiowane z księgi gości

arann | metamorfosi@tlen.pl 2005-09-14 17:22:46 |192.165.213.18

porzebuje porady , emailem. chce kupic prostownice do wlosow.ale nie znam sie. prosze o rady. mieszkam w londynie wiec stac mnie na lepsza a nie jakies gowno. chodzi o marke i wogole co powinienem wiedziec. bede wdzieczny!

To co eksperci / ekspertki? Do dzieła, czekam na porady w komentarzach.

skomentuj (45)

2005-09-14 11:56:40
-
No i na nic się zdały mądrości wschodu i zachodu kurdebalans, bo choć kolano boli mniej, to jednak mam od czasu ataki, zwłaszcza przy wchodzeniu na schody. Tak więc na ostatnio na łajdactwie kuśtykałem jak staruszka z podagrą.

Udałem się wobec tego do lekarza (no bo jak to, na łajdactwie z podagrą), gdzie kazano mi okładać nogę lodem - porada: 80PLN.

No.

Poza tym bez zmian, mąż wyłącznie eks, sport za sprawą kolana wisi na kołku, a kultura tylko popularna. Nie jak Jureczek, który chadza na balet i z wypiekami na twarzy zastanawia się, czy na premierze będzie tańczyła Chlebowa, czy Niechlebowa. A na śniadanie je coś, czego jest bardzo mało, tak że potem jest głodny, i co się nazywa bardzo po francusku, tak bardzo, że Halinka nie zrozumiała i zaczęła się strasznie śmiać. Podobno tak samo jak wtedy, kiedy okazało się, że nie wie, co to jest veuve clicquot, a Jureczek patrzył na nią z wyższością, której rozradowana Halinka nie odczuła.Wiem to wszystko od Halinki.

Od Jureczka natomiast wiem, że prowadzi łajdacki tryb życia, podczas gdy ja odrzucam na gejdarze oferty przygodnego seksu z facetami, którzy są w parach i na pytanie, czy ich partnerzy wiedzą, że żyją w otwartym związku, odpowiadają: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Już nawet raz się chciałem zabawić w odskocznię od nudy małżeństwa, ale wtedy pan zamilkł – chociaż sam zaczął. Także częściowo dzięki w miarę prostemu kręgosłupowi moralnemu, a częściowo dzięki zrządzeniu losu nie zostałem rozbijaczką związków. A przynajmniej nic o tym nie wiem.

No i jeszcze najświeższe wiadomości z frontu psychoz, czy obsesji lub manii, nie wiem jak to fachowo zakwalifikować. Poza dywanową mam ostatnio wrażenie, że mnie uparcie Wietnamczyk w moim dotychczas ulubionym wietnamskim barze zaczął ignorować. Już któryś raz musiałem się dziś przypominać, bo cały skład baru wymienił się dwa razy, a ja już zdążyłem z nudów wykuć na pamięć treść Gali, którą w barze wykładają do czytania (można się nurzać w plotkarstwie bez poczucia winy) i wciąż mi kuchnia nie wydała mojej wołowiny z grzybami. Zresztą, może to wszystko po prostu dlatego, że nie za dobrze rozumiem dialekt, którym się posługuje bufetowy anonsując wyjeżdżające z zaplecza potrawy.

Dobrze więc, lista języków do nauczenia (francuski, fiński, niemiecki – bo wprowadza się do nas w weekend jeden Niemiec) zostanie chyba poszerzona o wietnamsko-polski.

skomentuj (4)

2005-09-12 09:35:49
-
Siedzieliśmy sobie z Werą w kawiarnianym ogródku. Nagle pipip – dostaję esemesa. „Cześć Drewno.” A od kogóż to? A od Kawalera, więc wyrwało mi się soczyste „kurrwa mać.”

I wtedy przyszedł drugi esemes: „Jestem po prawej.” Rzeczywiście był, jakieś dwa metry ode mnie.

Ehem.

skomentuj (10)

2005-09-07 16:00:41
Teraz liczy się tylko bieg
Krótko objaśnię: jedno kółko dookoła parku ma 1250m, do tej pory nasz najwyższy osiąg z eks-mężem to siedem kółek w zestawie 1-3-3. Biegamy w weekendy, ale że w ten mam znowu wyjazd z roboty, więc się heroicznie wybrałem wczoraj zaatakować 5km. I (hurra!) udało się. Chciałem oczywiście, żeby było jeszcze lepiej i jeszcze bardziej, więc oprócz tego że zrobiłem cztery kółka na raz, dołożyłem sobie jeszcze ósme (1-4-3) i to był błąd, ponieważ moje ledwie zauważalnie iksowate nogi prawie złożyły mi się z wysiłku do środka.

Po nakarmieniu kota Renaty od eksa wychodziłem już kuśtykając i wisząc na poręczy, bo mi lewe kolano odmówiło posłuszeństwa. Ale, ale, od czego mamy mądrość wschodu i zachodu. Raz dwa po przyjściu do domu zrobiłem sobie jeden taki jogiczny bajerek na rozluźnienie kolana, potem chlast porcję fastum gel i dzisiaj już mnie tylko coś tam lekko ćmi.

O.

A na bieg pójdę, choćbym miał popierdalać w gipsie i o kuli.

skomentuj (6)

2005-09-06 15:35:26
Gwiazdy sportu
Drogi dzienniczku (i wy wszyscy co podczytujecie), nie wiesz jeszcze, że oprócz tytułu królowej fitnessu mam też zamiar zostać gwiazdą dżoggingu. Chociaż to właściwie nie oprócz, bo punktacja za gwiazdę dżoggingu wlicza się do królowej fitnessu.

Otóż podjęliśmy z eks-mężem desperacki krok, żeby mieć w życiu jakieś osiągnięcie i zarejestrowaliśmy się do biegu Run Warsaw na 2 października. Zapłacilismy 20 PLN i dostaliśmy jaskrawożółte koszulki z poliestru, w których nie wolno zbliżać się do ognia. Dystans do pokonania to pięć kilometrów, a my już biegamy nawet więcej, tylko że z przerwami, a w tym wypadku wypadałoby przebiec wszystko cięgiem, bez przystanków na ploty. Wzięliśmy się więc ostro za trening, jednak nie myślcie, że to łatwe, los wciąż rzuca nam kłody pod nogi.

Na przykład w sobotę, czekamy rano w gotowości, bo ma przyjechać jeden kolega (czy też raczej koleżanka) eks-męża, przyłączyć się do biegu, a jeszcze eks-mąż zwerbował siostrzeńca, po którego trzeba oczywiście pojechać, przecież pańskie dziecko* nie będzie autobusem jechało.

Eks pojechał, kolega przyszedł, czekamy sobie grzecznie, omawiamy przy herbacie różne ważne sprawy, endoprotezy i temu podobne. Nagle dzwonek do drzwi. Otwieram, a tu pan od betonowania balkonu. Ja zły, bo eks-mąż się pewnie umówił i zapomniał, ale wpuszczam. Wraca eks, bez siostrzeńca, bo ten jak się przekonał, że z bieganiem to nie żarty, zamknął się w łazience i nie chciał wyjść. Eks na widok majstra od balkonu robi wielkie gały, bo z nikim się nie umawiał, a majster już rozwija sprzęt. Na to przychodzi majstrowy szef, a my, chociaż już źli, grzecznie zwracamy uwagę, że chyba zaszła tu jakaś pomyłka. Szef na to jak się nie wzburzy, i dalejże wyciąga zeszyt i zaczyna dziobać paluchem w jakąś tam swoją rubryczkę, że o, o, o, on ma tu zapisane. Na co eks mąż trzeźwo: To co, to ja może teraz wyciągnę swój zeszyt i będę pokazywać, że ja wcale nie mam zapisane?

Ach, jak się wtedy balkonowy szef zdenerwował. Zatrzasnął zeszyt i potoczył po nas pogardliwym wzrokiem i zakomenderował: Dobrze, dobrze, w takim razie Marian zwijaj sprzęt, panowie sobie nie życzą... i coś tam dalej w ten deseń. No i wtedy to już ja też nie wytrzymałem, bo mi się zebrały wystarczające pokłady asertywności i mówię do pana: A co to za strojenie foch? Jak robi, niech robi, nikt go nie wygania, a pan niech przynajmniej nie przeszkadza.

I jak na niego we trzech wskoczyliśmy, to podwinął ogon pod siebie i zniknął.

Koniec końców wyszliśmy o jedenastej zamiast o dziewiątej, jak zwykle we dwóch, bo kolega sie zniecierpliwił i wrócił do domu.

Ech, droga do sławy nie jest usłana płatkami róż (to w ramach kontynuowania wątków analnych).

* -Czy to pańskie dziecko?
-Nie, chłopskie.
(Nie tylko dla orłów)


skomentuj (10)

2005-09-05 14:57:52
-
Halinka o środkach transportu publicznego:

- Boże, coś okropnego, wsiadłam dzisiaj rano do autobusu i byłam jedyną osobą, która nie śmierdziała.

Wyjaśnienie: oprócz niej było w autobusie tylko trzech meneli.
skomentuj (4)

>
agata
aktywny
athina
ciotolubka
djaevul
dr E
dr P
gadu gadu
generau
homol
inna
interna
kaktus
mignona
misz
mori
nikodem
sommer
sukkubus
sylvaticum
szeherezada
thunderpussy
tygrys



statystyki www stat.pl